Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INSPIRACJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INSPIRACJE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 stycznia 2010

Ciągłość miasta

każdy z klocków przedstawia jeden autonomiczny, rozpoznawalny fragment miasta

Klocki reprezentują kolejne obszary - odcinki korony Skarpy Warszawskiej. Warszawiacy wiedzą, że tu i ówdzie w mieście są 'górki', ale mało kto świadomy jest, że wszystkie te wzniesienia to jedna Skarpa Warszawska. (Nie mówiąc już o tym, że na tej samej skarpie powstały inne polskie miasta: Gniew, Płock, Czersk, Sandomierz i wiele innych.) Każdy odcinek znamy z osobna, ale nie łączymy ich w całość. Nie uświadamiamy sobie ciągłości. Pomocą dla uzmysłowienia sobie tego faktu są KLOCKI. Zapraszam do ich ułożenia.





Wiele obiektów, prestiżowych gmachów znajduje się na koronie skarpy. Tworzą one łańcuch, z niewiarygodną wręcz gęstością zapełniony wyjątkowymi Miejscami. Większość z nich to Miejsca Kultury. Jeśli wytyczymy w Warszawie aleję Na Skarpie, to wszystkie z nich będą leżały przy jednej ulicy - przy pieszo-rowerowej promenadzie i będą miały podobny adres. A aleja stanie się Warszawską Drogą Kultury i prowadzić będzie od jednego do kolejnego punktu.

Szczególną cechą Warszawskiej Drogi Kultury będzie fakt, że na całej długości prowadzi ona przez parki, ogrody... Można by przejść aleją całą Warszawę z północy na południe bez opuszczania obszarów zieleni!

złożony plan

środa, 2 września 2009

list od czytelnika - zdjęcia


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)

Ula przysłała trzy wykonane przez siebie zdjęcia. Wszystkie przedstawiają Park Rydza-Śmigłego. Takiej Skarpy, jak rozumiem, Ula by chciała: zielonej, trochę dzikiej, romantycznej, spacerowej, wyciszonej. Mi też marzy się taka rozmarzona Skarpa Warszawska.


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)

Cieszy mnie bardzo, że już drugi wpis na tym blogu zawiera materiały nie przygotowane przeze mnie. Autor ostatnio publikowanego listu wyrażał niezadowolenie, że z całej tej dyskusji mieszkańców, którą gazeta ogłaszała i obiecywała, nic nie wyszło. Skończyło się na paru listach, a to za mało. Skoro jednak Stołeczna swoich stron nie może poświęcać tematowi Skarpy w takiej ilości jak byśmy sobie tego życzyli, to zapraszam serdecznie do takiego właśnie wykorzystania mojego bloga. Po to powstał!

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

list od czytelnika- koncepcja obywatelska

Do zawartych w niej pomysłów nie roszczę sobie żadnych pretensji i jeżeli jakiś „urbanista” zarobi na ich wykorzystaniu jeszcze mu postawię piwo w Qchni Artystycznej.

Ogólne założenia to: szerokość co najmniej cztery metry. Żadnych schodów. Spadki minimalne. Tak, żeby można się było na całej długości poruszać bez wysiłku wózkiem inwalidzkim. Kawiarnie (czyli budki z piwem) co 50 metrów. Również małe sklepy, galerie i co tam jeszcze w ilości nie odwracającej uwagi spacerowiczów od tego co ważne. Powinny to być obiekty podobne w zamyśle do tego co powstało na Skwerze Hoovera. Na część można ogłosić konkursy, Część zlecić do zaprojektowania wybranym sławom lokalnym i światowym. Może w końcu Ghery coś w Polsce zbuduje… Koniec i początek AnS powinny się znajdować nie gdzieś w krzakach, ale w miejscach uczęszczanych już teraz. No i najlepiej, żeby jej przebieg był jednocześnie jakąś metaforą. Jednolitość nawierzchni i oświetlenia. Ale już ławki i śmietniki powinna to być symfonią form. Bezpieczeństwo i porządek powinny być egzekwowane w takim standardzie jak w przejściach podziemnych przy Dworcu Centralnym 24 godziny na dobę. AnsS biegnie krawędzią skarpy a nie w oddaleniu od niej. Piesi, rowerzyści, jadący na rolkach są na AnS równorzędnymi partnerami. Ewentualne ekscesy (zbyt szybka jazda, nie zsiadanie z roweru kiedy tłum jest gęsty) powinny być moderowane przez Siły Porządku i Harmonii (straż miejska?). Poza szczytem spacerowo-turystycznym (nie wakacyjna pora roku, ranek, noc) AnS służyła by jako idealna ścieżka rowerowa przez tą część śródmieścia. Obecność tłumu (a jestem przekonany że ten tłum się będzie pojawiał jeżeli tylko AnS nie będzie się zaczynała w krzakach) będzie ograniczać możliwość jazdy na rowerze czy na rolkach.

Moja AnS zaczyna się za plecami Prusa. Tam jest co prawda władztwo Kościoła, ale w pasie czterech metrów od krawędzi skarpy nie ma tam żadnych zabudowań. Nie oddadzą? Obecna prezydent ma dobre stosunki z hierarchami. To tylko kilkaset metrów kwadratowych. Przechodzimy sobie na tyłach Tow. Świadomego Macierzyństwa i mamy piękny widok na ślimaka ul. Karowej. Piękny przykład secesji tak słabo widocznej w Warszawie. A teraz leżący zupełnie na uboczu.

Dalej idziemy na tyłach UW podziwiając widoczne za ogrodzeniem gmachy całkiem niewidoczne od strony Traktu Królewskiego. Na tym odcinku (do Browanrnej) sklepy i knajpy powinny się znajdować w niszach od strony Uniwersytetu. Przekraczamy Browarną i kontynuujemy spacer na tym samym poziomie, nie tak jak jest teraz. Aleja jest więc wcięta w Skarpę. Oczywiście teren pomiędzy Aleją a domami stojącymi przy Sewerynów musi być uporządkowany a śmietniki będące teraz jego główną ozdobą muszą być jakoś zakryte. Aleja biegnie dalej obok i poniżej istniejącej ul Bartoszewicza. Obecnie są tam schody którymi schodzi się do istniejącej kładki. Po jej przejściu trzeba się znowu wspinać do poziomu skweru na tyłach AM (muzycznej, nie medycznej).

Tymczasem Nasza Aleja powinna nad Tamką przebiegać na wysokości trochę mniejszej niż taras Pałacu Ostrogskich. I bliżej tych dwóch kamienic których ślepe szczyty doskonale nadają się do tego, żeby tam dobudować coś na długości 20- 30 m a ścieżkę poprowadzić środkiem tych dobudówek. To miejsce to spiętrzenie różnych stylów i epok. Jeżeli się tam dołoży jeszcze jakąś ekstrawagancję będzie tylko lepiej.

Po przekroczeniu Tamki Aleja biegnie po krawędzi skarpy, ale nie odsuwa się zbytnio od AM, więc i tak będzie słychać ćwiczących muzyków. Latem robią to przy otwartych oknach… Efekt jest niesamowity. Tu powinna być odnoga prowadząca do Instytutu Chopina. I znajdującego się w nim muzeum. Czy przewidziano wejście z poziomu skarpy? Pewnie nie. Szkoda. Instytut znalazł by się dzięki temu przy turystycznym trakcie i wielu turystów którzy inaczej by do niego nie dotarli mogło by zboczyć na chwilę z Alei i to muzeum odwiedzić.

Plac zabaw dla dzieci trzeba by trochę przesunąć, ale co zrobić z wąwozem prowadzącym do bramy w murze okalającym Siostrzyczki? Jak długo żyję nie widziałem, żeby z tej bramy ktoś korzystał. Ani nikt, kogo pytałem. Ale dobrze. Zróbmy tunel. Wjazd byłby o 100 na wschód a skwerek na tyłach AM połączył by się z ponurym laskiem na tyłach Sarpu w jeden park. Dobrze też by było coś postawić przy Kopernika naprzeciwko byłego Kina Skarpa. Teraz ta wyrwa tylko niepokoi.

Na tyłach Sarpu trzeba zmienić dwie rzeczy. Co najmniej. Zlikwidować ogrodzenie i umożliwić wchodzenie do pawilony wystawowego od strony Alei. W ten sposób wystawy odwiedzali by ci turyści, którzy inaczej w ogóle by nie dotarli w tą okolicę. No i sarpiana knajpa zyskała by nowych klientów. Po drugie to ogrodzenie na krawędzi. Niżej, tuż pod oknami Siostrzyczek (od strony Tamki) jest standardowa balustrada. Taka powinna być i tu. A Aleja powinna się znaleźć na tym samym poziomie co chodnik przy Alejach Jerozolimskich. Żeby nie było schodów!

Przez Jerozolimskie musi być przejście z sygnalizacją świetlną. Z priorytetem dla tramwajów oczywiście. Spacerowicze znajdą się tu na chwilę w strefie wielkomiejskiej. To przypomnienie, że to co widzieli wcześniej to jednak jest fragment metropolii a nie coś poza nią. Poza tym zobaczą perspektywę Mostu Poniatowskiego i MN, które też jest na uboczu i z Traktu Królewskiego nie ma powodu zbaczać w jego kierunku. A tu proszę, jak na wyciągnięcie ręki. Niestety samo Muzeum jest zawalidrogą gorszym niż Aleje. Trzeba by przynajmniej uszczknąć z jego terytorium pas czterech metrów żeby można było kontynuować spacer po skarpie. Ale najfajniej by było tę twierdzę pozbawić ogrodzenia i pozwolić nam spacerować pomiędzy czołgami. A nawet zrobić między nimi kawiarenkę. Niezwykłe miejsce. Może byłby to unikat na skalę UE?

Dalej wędrujemy po krawędzi. To co jest na tyłach MN i Giełdy trzeba by jakoś ucywilizować, nawet zabudować częściowo.Nad Książęca przechodzimy mostem wysuniętym na wschód. Istniejąca kładka może zostać, ale nie tędy powinna przebiegać główna droga. Powinna biec skarpą po drugiej stronie Muzeum Ziemi, a samo muzeum (znowu ukryte i peryferyjne) znalazło by się przy głównym trakcie jako jeszcze jedna z jego atrakcji. Razem z kamieniami których teraz zazdrośnie strzeże ogrodzenie. To już trzecie ogrodzenie, które bym rozebrał…

Dalej wędrujemy przez górny taras Parku Kultury i Wypoczynku który w tej chwili w ogóle nie przewiduje takiego kierunku wędrówki. W moim pomyśle AnS biegnie przez ten taras i przechodzi w drogę na tyłach Sejmu. Po czym na tym samym poziomie przechodzi nad Myśliwiecką mostem na stronę Jazdowa znowu nie zmieniając poziomu. Istniejąca kładka tyleż szkaradna co niewygodna powinna zostać unicestwiona.

Dalej przez Jazdów niemal w linii prostej docieramy do wykopu Trasy Łazienkowskiej który pokonujemy na tym samym poziomie prostym, nie wygiętym w łuk mostem (stara kładka może zostać, ale pewnie i tak zostanie rozebrana. A Aleja stała by się wschodnim tarasem Muzeum Historii Polski.

Teraz, dalej po krawędzi Skarpy docieramy do… tarasu Qchni Artystycznej dzięki czemu ten zasłużony zakład wychowawczy zamiast być na jakimś wygwizdowie trafia na główną promenadę, a monumentalne schody po których nikt prawie teraz nie chodzi nareszcie zyskały by uzasadnienie.

I tu najgorsze. Dalej po krawędzi skarpy docieramy nad Agricolę i…. znowu mostem przechodzimy nad ogrodem Botanicznym UW do Łazienek. To przejście musiało by być zamykane o tej samej porze co Park Łazienkowski. Aleja w tym miejscu by się rozwidlała i prowadziła w stronę Alej i w stronę kawiarni Na Rozdrożu. Ale za dnia spacerowicze docierali by aż do pomnika Szopena i Belwederu.

Belweder mógłby się stać ostatnią stacją traktu na skarpie. Głowy państw wolą od jego zatęchłych sal apartamenty w luksusowych hotelach, prezydent RP ma inną siedzibę. A w Belwederze jakieś muzeum? Jeszcze jedna atrakcja Łazienek? Wielki Książe Konstanty i Powstanie listopadowe? II RP i Piłsudski? Czas po 4 czerwca i dwaj pierwsi prezydenci? Jest o czym opowiadać. To muzeum mogło by być równie atrakcyjnie urządzone jak Muzeum Powstania, a miało by tą przewagę, że znajdowało by się w autentycznym gmachu związanym z wydarzeniami które prezentuje ekspozycja.

Tak więc spacer Aleją mógłby się zaczynać od zwiedzania Zamku Królewskiego, potem Muzeum Historii i Belweder na koniec. W miedzy czasie jakaś wystrzałowa prezentacja architektury polskiej w Sarpie, czołgi i samoloty i samo Muzeum Narodowe i Sejm, wyżerka gdzieś po drodze a to wszystko z dala od zgiełku miasta, wśród zieleni i w atmosferze jakby unoszenia się nad ziemią. Ja czegoś takiego w żadnej europejskiej stolicy nie widziałem . A znam ich wiele.

I to za małe pieniądze. Byle nie zabrakło determinacji miejskim politykom i nam, mieszkańcom Warszawy. Byle sprawa nie ugrzęzła wśród podchodów pomiędzy „urbanistami” i ich swarów o to który z nich piękniejszy.

Ale żeby nie było tak łatwo.

Mamy w Warszawie miejsce na trzy takie szlaki. Każdy inny.

Pierwszy to Trakt Królewski, coraz sensowniej urządzony chociaż przecięty przez Rondo Degaulle’a niestety. Może to rondo nie jest już potrzebne (bo się nie krzyżują tu dwie równorzędne ulice) choć palma musi pozostać tak czy inaczej.

Drugi trakt to nasza wymarzona Aleja na Skarpie.

A trzeci…. To nadwiślański bulwar od Młocin po Kępę Zawadowską przeznaczony dla pedestriali, rowerzystów i rolkarzy. Osiem metrów szerokości, asfalt, oświetlenie, knajpy, sklepy (byle nie za dużo).

No i te trzy trakty powinny być ze sobą połączone, żeby tworzyły jeden system.Jest się o co bić, jest o czym dyskutować.

Ale można oczywiście po kawałeczku, bez konsekwencji. Jak zwykle i byle jak. Jak z Placem Defilad.


Partia

wtorek, 18 sierpnia 2009

Aleja na Skarpie


1768

Skarpa Warszawska stanowi wyjątkowy element ukształtowania topograficznego miasta. Doceniamy jej wartości widokowe, estetyczne, rekreacyjne oraz miastotwórcze. Jednak, co ciekawe, aż do 1898 roku skarpa stanowiła oficjalne wysypisko śmieci (nie była w stolicy uregulowana sprawa wywozu odpadków).

W XVII wieku na górnym tarasie Skarpy zakładano zespoły rezydencjonalne. Jak zauważa Joanna Putkowska: „Ogród nie był elementem niezbędnym do funkcjonowania rezydencji, niemniej jednak niezwykle ważnym, skoro występował przy wszystkich pałacach i większości dworów.” [Putkowska 1991] Założenie pałacowo-ogrodowe było obowiązujące dla głównych rezydencji warszawskich przez cały XVII wiek. Parcelacja Skarpy przebiegała prostopadle do biegu Wisły, a każde z założeń stanowiło wydzielony obszar. Po większości z nich nie ma już śladu, mimo to inwestycje te nadały obszarowi, dominujący do dziś, charakter krajobrazowy.


1842

W roku 1824 wytyczono Aleję Jerozolimską. Prowadziła do osiedla żydowskiego Nowa Jerozolima; stąd nazwa alei.


1916

Koncepcja poprowadzenia na koronie skarpy ciągu komunikacyjnego pochodzi ze „Szkiców wstępnych planu regulacyjnego miasta st. Warszawy” opracowanych w 1916 roku przez Koło Architektów pod kierunkiem Tadeusza Tołwińskiego.

„W planie zarysowuje się także po raz pierwszy idea przeprowadzenia Alei na Skarpie – jako przedłużenie Krakowskiego Przedmieścia. Aleja ta biegłaby od ul.Kopernika, obok Teatru Polskiego, górnym tarasem Skarpy, wiaduktem nad ul. Tamki przez Dynasy, wiaduktem nad ul. Wiejską i przedłużoną Myśliwiecką do projektowanego na Siekierkach parku narodowego.”
[Kotaszewicz]

W planach Tołwińskiego Aleja Na Skarpie miała być trasą odciążającą komunikacyjnie Nowy Świat. Nazywana jest arterią. Andrzej Kiciński zauważa, że wiązano z nią przesadne oczekiwania komunikacyjne. Sam nazywa ją szeroką promenadą.


1938

Aleja ta pojawia się w planach miasta od roku 1931. Jej wielkim zwolennikiem był prezydent Stefan Starzyński. Nawiązywano do niej w 1935 r. w pracach konkursowych na Plac Marszałka Piłsudskiego i Powiśle.Zrealizowano jednak tylko niewielki jej fragment – na przeszkodzie stanęły głównie parcelacje przecinające założenie.

Powstały dwa odcinki:

  • Krótki fragment zrealizowany na terenie dawnego parku Frascati. Rozpoczynaja się ślepo przy kompleksie sejmowym, a kończący niewiele dalej przy Muzeum Ziemi PAN, gdzie przemienia się w ciąg spacerowy, biegnący atrakcyjną kładką nad ul. Książęcą i dalej na północ wzdłuż całej Skarpy... Istniejący odcinek to pięknie położona, elegancko zabudowana ulica. Muzeum Ziemi zajmuje XVIII wieczny pałacyk księcia Poniatowskiego oraz wybudowany na fundamentach dawnej loży masońskiej Dom Pniewskiego.
  • Fragment na miejscu dawnego targowiska Sewerynów. To odcinek kończący Aleję na Skarpie, nazwany ulicą Juliana Bartoszewicza.
Jeszcze w czasie wojny architekci: Stanisław Dziewulski, Kazimierz Marczewski i Zygmunt Skibniewski stworzyli nową wizję zagospodarowania skarpy. Byli wyjątkowo twórczy i obszar ten potraktowali z ogromnym rozmachem:

''Autorzy wykorzystali Skarpę do stworzenia jedynego w skali europejskich stolic założenia przestrzennego, gdzie elementy natury - przyrodnicze i architektoniczne - tworzone ręką człowieka stanowią całość o stopniowanych napięciach, o miejscach łagodnie krajobrazowych, ale i spięciach zarchitektonizowanych, przywołującego wzory klasyczne - Akropol Ateński czy cesarskie fora Rzymu.''
[Kiciński 2000, s.54]

W tej koncepcji idea Alei na Skarpie pozostała, choć autorzy przesunęli jej bieg na wschód.


1950

Po wojnie założenie Alei na Skarpie nie pojawiało się w stołecznych planach. Dla skarpy powstały plany utworzenia Centralnego Parku Kultury, ale przedwojenne założenie pasażu spacerowego eksponowane nie było. Idea ta powróciła we współczesnych opracowaniach.

Opracowane mapy historyczne publikuję dzięki uprzejmości Klementyny Świeżewskiej.

piątek, 7 sierpnia 2009

Smolna dolna, górna i wysoka

Warto przyjrzeć się historii przebiegu ulicy Smolnej.


ulica Smolna na planie z 1842 roku

Jak wyglądała Smolna początkowo? "Bieg swój rozpoczynała w górnej części miasta, od Nowego Światu podążała równolegle do późniejszej Alei Jerozolimskiej, a następnie skręcając pod kątem prostym, kończyła się u zbiegu ulic Książęcej, Rozbrat i Czerniakowskiej."
[Żelichowski 1998, s.7]
Fragment biegnący po skarpie wyraźnie oddzielał część dolną od górnej.

Pod koniec XIX wieku przerwano fragment pierzei północnej i stworzono krótką odnogę w kierunku Foksal, którą nazwano ulicą Wysoką.


ulica Smolna na planie z 1916 roku

W 1900 roku górna część Smolnej uzyskała połączenie z Solcem za pośrednictwem nowo utworzonej ulicy Czerwonego Krzyża. Niedługo potem, w 1914 roku, otworzono wiadukt mostu Poniatowskiego, który definitywnie oddzielił Smolną górną od dolnej. (Ryszard Żelichowski zauważa, że w świadomości mieszkańców podział ulicy istniał już wcześniej - już w XIX wieku wyróżniano Smolną dolną i Smolną górną.) Budowa wiaduktu wiązała się też z podniesieniem (wyrównaniem) poziomu Alej Jerozolimskich, które wcześniej biegły w wąwozie. To podniesienie terenu przerwało połączenie Smolnej ze wspomnianą ul. Czerwonego Krzyża. W taki oto sposób ze Smolnej pozostały dwa fragmenty: oba praktycznie 'ślepe' i bez większego znaczenia dla systemu komunikacji miejskiej.

Po krótkim czasie władze zrezygnowały z wyróżniania ulicy Wysokiej osobną nazwą i włączyły fragment ten w bieg Smolnej. Nazwa wywarła jednak trwały wpływ i fragment ten nazywano wysoką Smolną.


fotoplan, 1945 rok

Na fotoplanie z 1945 roku zapoznać się możemy z przebiegiem ulicy takim, jaki przetrwał do czasów II Wojny Światowej. Kolorami wyróżniłem:
  • żółty - wysoka Smolna
  • pomarańczowy - górna Smolna
  • czerwony - dolna Smolna
Sądzę, że zestawienie przymiotników, jakimi różne fragmenty ulicy Smolnej bywają określane jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo ulica ta zrośnięta jest ze Skarpą Warszawską. Powinno to być też zachętą dla nas, aby tą właśnie ulicę uczynić zejściem z wysoczyzny na podskarpie.

ulica Smolna

Smolna to ulica wyjątkowa. Wyjątkowa jest jej historia - ciekawa i pełna niespodziewanych przełomów. Jak pisze Ryszard Żelichowski:

"Z niewielkiej dróżki pełniącej rolę połączenia między górną i dolną częścią Warszawy, w krótkim czasie zmieniła się w elegancką, wielkomiejską arterię.
W jej historii przebrzmiewają echa upadku Rzeczypospolitej, rozwoju gospodarczego Królestwa Kongresowego, zrywów niepodległościowych XIX w., początków ruchu związkowego i wreszcie - dramatów dwóch wojen światowych. Miała Smolna swoje ważne szkoły, swoją artystyczną bohemę, koloryt socjalny i polityczny, swoje wyraźne mijsce na mapie Warszawy."
[Żelichowski 1998, s.5]


Ulica Smolna, widok od Nowego Światu. W tle widać zieleń Skarpy Warszawskiej


Ulica Smolna. W tle widać zieleń Skarpy Warszawskiej


Ulica Smolna. W tle widać zieleń Skarpy Warszawskiej


Ulica Smolna, widok ze skarpy. W tle widać pierzeję Nowego Światu


Ulica Smolna. W tle widać pierzeję Nowego Światu


Ulica Smolna. W tle widać hotele Novotel i Marriott

Dzisiaj ulica ta odeszła w zapomnienie. Wszyscy wiemy gdzie się znajduje (bądź co bądź to ścisłe Śródmieście), ale ważna dla nas nie jest. Nie wiemy dlaczego miałaby ważna być. Od czasów powstania Alei Jerozolimskich pełniła rolę drogi dojazdowej do paru zaledwie kamienic. Historia jednak niejednokrotnie bywała dla Smolnej łaskawa:

Przed dwustu laty ulica Smolna także oceniana była przeciętnie. Długo ociągano się z jej uporządkowaniem. W połowie XIX wieku jeden z mieszkańców ulicy chciał nawet wykonać prace drogowe na własny koszt, jednak przez miasto inwestycja ta stale odkładana była na później. Traktowano ją jako problem trzeciorzędny. Z czasem Magistrat zajął się tą sprawą, ale ciekawy jest sposób w jaki potrzebę argumentował: "Choć ulica ta nie ma żadnego znaczenia to uważamy, że ponieważ dochodzi do Nowego Światu a dobrze będąc zabudowaną, byłoby pożądanym doprowadzić ją do porządku." [Żelichowski 1998, s.29-30] Ostatecznie ulicę wybrukować udało się w 1863 roku. A gdy około 1900 roku uzyskała połączenie z Solcem (za pośrednictwem ul. Czerwonego Krzyża) znów przyszły lepsze czasy i "Ulica Smolna zaczęła nabierać charakteru wielkomiejskiego." [Żelichowski 1998, s.56] I dalej, jak pisze Żelichowski: "Do września 1939 roku ulica była spokojną, śródmiejską ulicą zamieszkałą przez raczej zamożniejszą grupę obywateli naszego miasta. Było tu kilka niewielkich sklepików, które wytrzymały konkurencję eleganckich magazynów Nowego Światu i Alej Jerozolimskich."
[Żelichowski 1998, s.70]


fragment północnej pierzei ulicy Smolnej


fragment północnej pierzei ulicy Smolnej


fragment południowej pierzei ulicy Smolnej


kawiarnie i kluby w parterach przy ulicy Smolnej


kawiarnie i kluby w parterach przy ulicy Smolnej


kawiarnie i kluby w parterach przy ulicy Smolnej

Dzisiaj Warszawa znów potrzebuje ulicy Smolnej. Droga ta, która od zawsze stanowiła połączenie korony skarpy z podskarpiem, powinna zacząć pełnić tę rolę ponownie. To właśnie Smolną powinniśmy spacerować od Traktu Królewskiego do Skarpy Warszawskiej. Pasaż wzdłuż Alej Jerozolimskich nie ma do tego odpowiedniej skali. Smolna natomiast posiada wygodne dla pieszych połączenie z Nowym Światem, dalej natomiast biegnie wprost na spotkanie ze skarpą. Ulica oferuje też idealny klimat dla funkcjonowania małych kawiarenek. Jakość oraz standard oprawy architektonicznej jest wysoki.

W następnym wątku zaprezentuję koncepcję przywrócenia ulicy Smolnej życia.

czwartek, 23 lipca 2009

kwartał foksal

W 2002 roku władze miasta stołecznego podjęły się zorganizowania dyskusji na temat zagospodarowania kwartału foksal. Jej celem było znalezienie rozwiązań i dokonania bilansów na podstawie których mialy zostać stworzone plany zagospodarowania. Przybrała ona postać dwuetapowego konkursu, którego ostateczne wyniki opisane zostały w magazynie Architektura Murator w numerze 8/2002, str. 40-49. Temat bezpośrednio dotyczy mojego opracowania, co podkreślają słowa, opisującego konkurs dla Architektury, Dariusza Śmiechowskiego:

"Problemy kwartału Foksal pokazują, jak ważne jest opracowanie współczesnej całościowej koncepcji skarpy warszawskiej. Związek centralnej części Warszawy z terenami skarpy, tak jak i unikalny związek miasta z Wisłą, mogą być inspiracją dla nowej architektury a jednocześnie stanowić szansę dla wciąż odbudowującej się warszawskiej tożsamości." [podkreślenia moje]
['Konkurs na kwartał foksal' 2002, s.41]


zwycięska koncepcja arch. Bolesława Stelmacha - widok z wiaduktu


zwycięska koncepcja arch. Bolesława Stelmacha - plan zagospodarowania

Interesujące dla nas jest szczególnie rozwiązanie styku kwartału ze skarpą. Niestety, nie potrafię zdobyć się na słowa uznania dla którejkolwiek z koncepcji. Nie będe ich zatem opisywał i tylko proponuję przyjrzeć się zwycięskiej koncepcji, która prawdopodobnie wyznacza kierunki działań miasta na przyszłość.

Inny interesujący nas wątek to próba połączenia obu stron Alei Jerozolimskich, co było przedmiotem prac autorów. W tym aspekcie wątpliwie brzmią słowa Śmiechowskiego, który jest chyba zbytnim optymistą pisząc jakoby konkurs, który "zaangażował trzystu czterdziestu uczestników w siedemdziesięciu czterech zespołach, okazał się wielkim źródłem wiedzy i pomysłów." ['Konkurs na kwartał foksal' 2002, s.40] W kwestii komunikacji w poprzek Alei jedyne dwa sugerowane rozwiązania to: wykorzystanie istniejącej kładki pod wiaduktem oraz planowane przejście z sygnalizacją świetlną. Mało kreatywnie. Ale być może to są właśnie jedyne sensowne możliwości. Nie można pozwolić sobie tu na przejście podziemne (z racji tunelu kolei średnicowej), ew. kładka przy tak dużej rozpiętości byłaby elementem przeskalowanym w proporcji do potrzeb, jakie mogłaby zaspokoić.

Przejście na pasach daje jednak możliwość wyrazistego poprowadzenia Alej na Skarpie i takie też rozwiązanie zaproponowałem wcześniej (patrz wpis z 30. stycznia 2009).


czyja tożsamość?

Polecam szczerze cytowany materiał z Architektury Murator (8/2002) z uwagi na opublikowany w nim komentarz arch. Grzegorza Buczka, którego fragment przytoczę:

"Powstaje pytanie, czy dla tak postawionych celów (zwłaszcza pierwszego) [zbadanie możliwości inwestycyjnych działek - przypomnienie moje] warto w ogóle organizować konkurs? Chyba tylko po to, żeby jego rezultatami uzasadniać i tak powszechną praktykę samorządu warszawskiego - maksymalizowanie i intensyfikację zabudowy, z reguły zgodnie z oczekiwaniami inwestorów, gdzie tylko się daje, a tam gdzie się nie daje - na przykład ze względów planistycznych i konserwatorskich - poszukiwanie sposobów obejścia planu lub jego szybkiej zmiany. Formuła i rezultaty konkursu doskonale wpisują się w ten sposób myślenia."
['Konkurs na kwartał foksal' 2002, s.42]

Konieczne jest wsłuchanie się w takie głosy. Grzegorz Buczek jest wieloletnim działaczem samorządowym i wie co pisze. Niestety, w świetle jego słów, mówienie o tożsamości miasta oraz tożsamości w mieście jawi się jako odpustowy frazes, a wysiłki władzy, które rzekomo chcą tę tożsamość kształtować, omijają półtora miliona mieszkańców Warszawy szerokim łukiem, przestaliśmy bowiem być gospodarzami w naszym mieście już dawno temu.

wtorek, 21 lipca 2009

Skarpą w dół i w górę

Różnie realizowane są połączenia górnego tarasu skarpy z jej tarasem dolnym. Zaprezentuję tu parę przykładów - zrealizowanych bądź nie, lepszych lub gorszych - pomysłów na otwieranie miasta na Skarpę Wiślaną. Nie wyczerpię tym bogactwa przykładów. Zaprezentuję tylko uproszczoną taksonomię, która stanowi wstęp do podjęcia decyzji projektowych.


schemat kubaturowy


schemat tarasowy


schemat krajobrazowy

Proponuję wyróżnić trzy podstawowe schematy zagospodarowania skarpy. Nadajmy im nazwy: kubaturowy, tarasowy oraz krajobrazowy. Różnice między nimi są wyraźne. Spróbujmy zobrazować je przykładami.

1. schemat kubaturowy


Arkady Kubickiego (fot. pobrano z serwisu wp.pl)

Pierwszą kategorię reprezentują Arkady Kubickiego pod Zamkiem Królewskim w Warszawie, które zostały ostatnio poddane rewaloryzacji. Takie rozwiązanie nie dość, że zapewnić może komunikację pionową, to dodatkowo oferuje kubaturę, którą wykorzystać można (i należy) na funkcje użyteczności publicznej. Budowla taka może być w mieście celem samym w sobie czy stanowić choćby zaplecze dla większego obszaru.


gmach szkoły technicznej Edwarda Święcimskiego


Skarpa u podnóża Muzeum Narodowego, stan istniejący.
Widoczne są pozostałości po gmachu szkoły
.


koncepcja rozbudowy Muzeum Narodowego autorstwa Andrzeja Chołdzyńskiego
[Gołębiowska B.,
Muzeum Narodowe w Warszawie]

Zgodnie z takim modelem Muzeum Narodowe planuje rozbudowę swojego gmachu w kierunku Powiśla. Kilka lat temu atrakcyjną koncepcję wykonał Andrzej Chołdzyński. Rozwiązanie jest kompromisem pomiędzy nawiązaniami do historycznego układu (zniszczony dopiero podczas II wojny światowej gmach szkoły technicznej Edwarda Święcimskiego), niezrealizowaną koncepcją powojenną (wystawa z 1938 roku - o niej poniżej) oraz dzisiejszymi potrzebami rozwoju Muzeum.

2. schemat tarasowy


makieta z wystawy Warszawa wczoraj i dziś z 1938 roku

Przykładem zastosowania schematu drugiego jest wspomniana koncepcja tarasowego zejścia z Muzeum Narodowego na Powiśle, którą dostrzec możemy na makiecie zaprezentowanej w ramach wystawy Warszawa wczoraj i dziś w 1938 roku. Zejście kontynuowane miało być ,wzdłuż osi, aleją aż do Wisły.


socrealistyczny mega-plac na osi Bolesława Prusa

Istniejącym przykładem jest ogromny plac na osi Bolesława Prusa. Zrealizowany został w ramach planu z lat 50., zgodnie z którym socjalistyczna Warszawa miała otrzymać na Powiślu wielki Park Wypoczynku i Kultury. Opisywany plac jest jednym z nielicznych zrealizowanych elementów. Dziś wydaje się przeskalowany, jest zawsze pusty. Sam nie oferuje żadnych atrakcji poza ładnym widokiem, to jednak najwyraźniej za mało, żeby przyciągnąć i zatrzymać warszawiaków.


socrealistyczne otwarcie placu Trzech Krzyży na skarpę, nad którą dominuje gmach KC PZPR
(fot. pobrano z gazeta.pl)

Kolejnym elementem tego socrealistycznego założenia był amfiteatr na skarpie u podnóża placu Trzech Krzyży. W miejscu w którym po przemianie ustrojowej powstał bank IMG oraz hotel Sheraton, planowano wielkie, tarasowe otwarcie. Jednak celem było eksponowanie nie skarpy, a gmachu Komitetu Centralnego PZPR. Dziś żal jest, że zaprzepaszczono szansę uwypuklenia znaczenia Skarpy Wiślanej poprzez mądrzejsze ukształtowanie wschodniej pierzei placu, który mógłby stanowić znakomite połączenie Traktu Królewskiego z zielonym pasmem skarpowym. Oczywiście, nie żal mi prezentowanej koncepcji totalitarnej, która na szczęście nie powstała.

3. schemat krajobrazowy


Zamek Ujazdowski w Warszawie


zejście schodami na tyłach Collegium Gostomianum w Sandomierzu

Schemat ostatni - krajobrazowy - jest czytelny na tyłach Zamku Ujazdowskiego. Pozostawiono tu naturalny kształt oraz roślinność skarpy. Schody minimalnie ingerują w układ przyrodniczy. Takie rozwiązanie maksymalnie eksponuje przyrodniczy, krajobrazowy charakter miejsca. Piękne zejście widziałem również w Sandomierzu na tyłach Collegium Gostomianum. Skarpa pozostaje skarpą, a zejście zakosowymi schodami pozwala poczuć pochyłość oraz różnicę wysokości.

Nie zamierzam oceniać któregoś z prezentowanych schematów jako lepszego od pozostałych. Zależnie od potrzeb w danym miejscu należy stosować rozwiązania różnorodne.

Jakie będzie odpowiednie dla opracowywanego przeze mnie miejsca? O tym w kolejnym poście.

sobota, 11 lipca 2009

skarpa nienaruszona



Prezentuję znakomite, wprost fantastyczne i niezwykle inspirujące zdjęcie, które w swojej książce pt: "Tryptyk Warszawski - Spojrzenie Warsa" opublikował Marek Ostrowski. Szczególnego wyrazu nabiera ono wraz z komentarzem autora, którego krótki fragment cytuję.

"Współczesne zdjęcie doliny Wisły z rejonu Gniewu uzmysławia, jak mogła wyglądać kiedyś skarpa warszawska przed zasiedleniem jej przez człowieka." (Ostrowski, str.34)

wtorek, 3 marca 2009

winda terenowa w Brukseli

Mój brat sfotografował w Brukseli ciekawe rozwiązanie windy terenowej. Zamieszczam jego opis i dwa zdięcia. Dla jasności wykonałem schematyczy rysunek:

Masz tam taka niesamowita kładkę "donikąd", a tak naprawde, to majac za plecami Palace de Justice (...) jest spora skarpa i wchodzisz na taka kładkę, bo na koncu tego rusztowania jest winda 20m w dol - może Ci się przydac do Twojej skarpy - bardzo fajny jest z niej widok na miasto, tylko za szbko zjezdza).