Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

mpzp Jazdowa

Prezydent m.st. Warszawy przystąpiła do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Jazdowa.

Wnioski przyjmowane są do dnia 13 sierpnia i ja do ich składania zachęcam. Sam przygotowałem pismo o takiej treści:

Warszawa, dnia 9 sierpnia 2010 r.

Biura Architektury i Planowania Przestrzennego

Urzędu m.st. Warszawy

Pl.Defilad 1

00-901 Warszawa

PKiN, kancelaria pok. 1349, piętro XIII


WNIOSEK

do planu w rejonie Jazdowa

Do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Jazdowa (Śródmieście) zgłaszam następujący wniosek:

Obszar opracowywanego planu obejmuje swoimi granicami spory fragment Skarpy Warszawskiej. Ujazdowska część korony skarpy jest – z racji swojej historii, zlokalizowanych w jej obszarze obiektów, a także miejsca zajmowanego w układzie przestrzennym miasta – szczególnie wartościowa. Jednocześnie świadomość warszawiaków dotycząca znaczenia tego rejonu, dotycząca znaczenia samej Skarpy Warszawskiej, jest znikoma.

Dlatego wydaje się być słuszną nienowa (prawie stuletnia już) koncepcja uporządkowania całego obszaru korony skarpy w jeden układ liniowy. Takim zwornikiem wielu, jakże różnorodnych, miejsc miałaby stać się aleja Na Skarpie. Pierwszy raz wizja ta pojawiła się w ‘szkicu wstępnym planu regulacyjnego m.st. Warszawy’ autorstwa Koła Architektów w 1916 roku. Wystarczy rzut oka na ten plan, jak i przedwojenne próby jego realizacji, aby dostrzec, że nie jest jego istotą samo tylko przeprowadzenie układu komunikacyjnego, ale próba stworzenia tętniącej życiem przestrzeni publicznej. Stąd powstałe w tych latach na koronie skarpy Muzeum Narodowe, Sejm RP itd…

Dla wnioskującego oczywistym jest (bo poparte dogłębnym zbadaniem tej kwestii), że korona Skarpy Warszawskiej wymaga dziś działania w trzech płaszczyznach:

    1. ukształtowanie alei Na Skarpie – liniowego elementu kompozycji miasta, który stanowić będzie zwornik kolejnych miejsc i obszarów leżących na koronie skarpy;

    2. lokalizowanie jak największej ilości obiektów użyteczności publicznej – szczególnie miejsc dla działalności kulturalnej, ale także tych związanych z rekreacją – tak, aby korona skarpy prezentowała coraz bogatszą ofertę funkcjonalną, ze zwróceniem szczególnej uwagi na zachowanie przyrodniczo-krajobrazowego charakteru skarpy;

    3. kształtowanie połączeń traktu alei Na Skarpie z miastem, w szczególności z Traktem Królewskim (do którego aleja biegnie równolegle na całej niemalże długości).

Przypomniana w skrócie przez wnioskującego koncepcja cieszy się bardzo dużym poparciem społecznym, na co dowodem jest, że temat raz na jakiś czas ze sporym impetem powraca w mediach publicznych. Przykładem była ostatnia fala zainteresowania, której śladem jest seria artykułów opublikowanych w Gazecie Stołecznej z sierpnia 2009 roku (dokumentowanych również na blogu: tozsamoscmiasta.blogspot.com, który stał się bezpośrednim przyczynkiem dla tego zainteresowania). Gazeta podjęła się też przeprowadzenia akcji społecznej 'Chodźmy na Skarpę', która zaowocowała licznymi tekstami i wydarzeniami (publikacje, debaty, przewodnik, wycieczka...). Materiały odnaleźć można na stronie: info.wyborcza.pl/temat/wyborcza/Aleja+na+Skarpie. Padły wtedy liczne deklaracje: między innymi zapewnienie ministra Zdrojewskiego o jego poparciu dla tej idei, a także pomysł Urzędu M.St. na rozpisanie konkursu planistycznego. Organizowane przez gazetę sondaże są dowodem na wielki entuzjazm warszawiaków wobec takiej wizji.

Wniosek napisany został dość ogólnie, bo i ogólnej kwestii dotyczy. Nie jest celem wnioskującego podawać konkretne pomysły i rozwiązania, bo dobranie najlepszych z nich leży w gestii profesjonalnego zespołu projektantów planu. Wnioskujący w ten profesjonalizm wierzy i swojego udziału upatruje jedynie w zainteresowaniu planistów ową kwestią. Sam wnioskujący podejmuje od roku działania mające na celu promocję samej idei, jak też sposobu jej realizacji: w otwartym procesie planowania, w oparciu o partycypację społeczną i interdyscyplinarną debatę, czyli zgodnie z postulatami Nowej Karty Ateńskiej.

Przy tej okazji, wnioskujący pozwala sobie zaoferować projektantom planu swoją skromną pomoc.

Artur Jerzy Filip

poniedziałek, 7 czerwca 2010

RYSOWANIE ULICY SMOLNEJ


Stale poszukujemy nowych sposobów, aby pokazywać warszawiakom Warszawę, a także pomagać im dostrzec jej piękno. Tym razem w nowym świetle prezentować będziemy ulicę Smolną - tą ulicę, która z Traktu Królewskiego prowadzi prosto na Skarpę!

12 czerwca 2010 roku, przez cały dzień, odbywać się będzie Święto Smolnej, w ramach którego także Skarpa Warszawska postara się zwrócić uwagę przechodniów. Przygotujemy kilka wydarzeń związanych z obecnością Skarpy. Jednym z nich jest plener na Smolnej, na który serdecznie zapraszam. Ulica Smolna musi odżyć, bo wraz z nią odżywać zacznie pobliski odcinek Skarpy.

Zapraszam do zapoznania się z plakatem!
Czekać będziemy przez całą sobotę 12 czerwca 2010r.
Zapraszam na Smolną! A zapraszamy nie tylko wytrawnych rysowników - dla amatorów malowania znajdą się przygotowane sztalugi oraz przybory malarskie.

niedziela, 24 stycznia 2010

Ciągłość miasta

każdy z klocków przedstawia jeden autonomiczny, rozpoznawalny fragment miasta

Klocki reprezentują kolejne obszary - odcinki korony Skarpy Warszawskiej. Warszawiacy wiedzą, że tu i ówdzie w mieście są 'górki', ale mało kto świadomy jest, że wszystkie te wzniesienia to jedna Skarpa Warszawska. (Nie mówiąc już o tym, że na tej samej skarpie powstały inne polskie miasta: Gniew, Płock, Czersk, Sandomierz i wiele innych.) Każdy odcinek znamy z osobna, ale nie łączymy ich w całość. Nie uświadamiamy sobie ciągłości. Pomocą dla uzmysłowienia sobie tego faktu są KLOCKI. Zapraszam do ich ułożenia.





Wiele obiektów, prestiżowych gmachów znajduje się na koronie skarpy. Tworzą one łańcuch, z niewiarygodną wręcz gęstością zapełniony wyjątkowymi Miejscami. Większość z nich to Miejsca Kultury. Jeśli wytyczymy w Warszawie aleję Na Skarpie, to wszystkie z nich będą leżały przy jednej ulicy - przy pieszo-rowerowej promenadzie i będą miały podobny adres. A aleja stanie się Warszawską Drogą Kultury i prowadzić będzie od jednego do kolejnego punktu.

Szczególną cechą Warszawskiej Drogi Kultury będzie fakt, że na całej długości prowadzi ona przez parki, ogrody... Można by przejść aleją całą Warszawę z północy na południe bez opuszczania obszarów zieleni!

złożony plan

sobota, 16 stycznia 2010

KONKURS


Kolejną próbą promocji sprawy Skarpy, kolejnym etapem rozwijania inicjatywy obywatelskiej jest zgłoszenie serwisu tozsamoscmiasta do konkursu na blog roku. To szansa, aby kolejne osoby dowiedziały się o Skarpie Warszawskiej! Im lepszy wynik osiągniemy, tym więcej osób zapozna się z treścią strony.


Jeśli masz ochotę wesprzeć nas w tej konkurencji, zapraszam do zagłosowania na blog. Głos oddać można wysyłając sms o treści B00171 na numer 7144. Koszt to 1,22 pln.
Czas głosowania mija w czwartek 21. stycznia 2010. Zostało zaledwie parę dni.


Wygramy czy nie wygramy, Twoja złotówka zostanie przekazana na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. Dzięki!

środa, 13 stycznia 2010

tożsamość Warszawy

Warszawska Droga Kultury może stać się zwornikiem kulturalnej Warszawy.

Co łączy takie Miejsca jak: Cytadela, Stare Miasto, Jazdów, Łazienki Królewskie, Morskie Oko, Park Arkadia... Co łączy takie obiekty jak: Fort Legionów, Arkady Kubickiego, Pałac Kazimierzowski, Muzeum Narodowe, Sejm i Senat RP, CSW, Belweder czy Królikarnia... I jak nie znającemu zbyt dobrze Warszawy turyście wytłumaczymy, gdzie niebawem powstaną tak szczególne obiekty jak Muzeum Wojska Polskiego, Centrum Chopinowskie, Muzeum Historii Polski? Może mają one jakąś wspólną tożsamość?

Wszystkie posiadają wspólny mianownik, trzeba go tylko wydobyć. Możemy spoić wszystkie te znacznie od siebie oddalone Miejsca w taki sposób, że będziemy odbierać je jako powiązane, dobrze znane. Bliskie.

Czy jesteśmy świadomi tego, że wszystkie one znajdują się obok siebie?! W sąsiedztwie?

czwartek, 24 grudnia 2009

Święta


Wesołych Świąt życzy wszystkim Krasnal Coca-Coli spadający ze Skarpy Warszawskiej.

Wesołych Świąt!!

środa, 9 grudnia 2009

Obroniona!

Oto chwila wygłoszenia koreferatu przez dr Tomasza Kazimierskiego.
Ja słucham (fot. Karolina Skalik)

Wczoraj wieczorem odbyła się publiczna obrona dyplomu. Dziękuję wszystkim za przybycie.

Szczególnie dziękuję gościom specjalnym. Przybyli prof. Krzysztof Jakubowski (wieloletni dyrektor Muzeum Ziemi PAN), dr Marek Ostrowski (wybitny Varsavianista), Michał Wojtczuk (redaktor Gazety Stołecznej) oraz Marta Trakul (z Urzędu Miasta).

W zrelacjonowaniu obrony ubiegła mnie już gazeta stołeczna, do niej odsyłam.

Niniejszym ogłaszam wszem i wobec, że zostałem szczęśliwym absolwentem z tytułem
magistra inżyniera architekta.

środa, 2 grudnia 2009

obronić Skarpę!


Przez ostatni rok zajmowałem się zagadnieniem wartości kulturowych Skarpy Warszawskiej oraz badaniem jej znaczenia dla obrazu miasta. Moim celem było i jest nadal wyeksponowanie korony skarpy w strukturze przestrzennej stolicy.

Jakie znaczenie Skarpa Warszawska ma a jakie mogłaby mieć dla dzisiejszej Warszawy?
Cóż takiego miasto mogłoby na niej zyskać?
Po co nam aleja Na Skarpie?
Dokąd prowadzi ulica Smolna?
I dlaczego nie wolno zwlekać z działaniem?

Zapraszam serdecznie na publiczną obronę mojej pracy magisterskiej pt.:

miasto na krawędzi - na krawędzi miasta

Częścią obrony jest dyskusja, w której każdy może zabrać głos, do czego zachęcam.
8 grudnia godz. 19:00
Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, przy ulicy Koszykowej 55

wtorek, 17 listopada 2009

Skarpa na wystawie

Wczoraj o godzinie 13. wszystkie dziesięć plansz (łącznie 7 metrów kwadratowych!) zostało rozwieszonych na wystawie prac dyplomowych Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Wystawa jest otwarta dla wszystkich, zapraszam do odwiedzin.

Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej,
00-659 Warszawa
ul. Koszykowa 55
Wystawa zorganizowana jest w tzw. Pawilonie Rzeźby (wejście z dziedzińca wydziału).



wieszanie plansz na wystawie (fot. Karol Żurawski)

poniedziałek, 26 października 2009

UW na skarpie - skarpa na UW


wykład w auli wydziału biologii UW (fot. Karolina Skalik)

Odbyło się dzisiaj kolejne spotkanie z cyklu autorskich wykładów dr Marka Ostrowskiego, znanego varsavianisty, na temat Warszawy. Tematem tego wieczoru była Skarpa Warszawska. Dr Ostrowski tłumaczył znaczenie skarpy dla historii miasta i obrazował jej dzisiejszą postać. Poruszył wiele ciekawych wątków. Zwrócił też uwagę na fakt, że na obszarze Warszawy najwyższy jest fragment skarpy na tyłach Pałacu Kazimierzowskiego, czyli dzisiejszej siedziby Uniwersytetu. Leży więc uniwersytet na koronie skarpy - tym lepiej, że temat skarpy zawitał na uniwersyteckie wykłady.

Do krótkiego zabrania głosu dr Ostrowski zaprosił również mnie. Na zakończenie spotkania wygłosiłem krótki wykład, będący streszczeniem mojego osobistego stosunku do sprawy skarpy.

Wykłady dr Ostrowskiego gorąco polecam.

poniedziałek, 12 października 2009

PROLOG


okładka wydanego przez Urząd Miasta biuletynu podsumowującego cykl Śniadań na Trawie

Rzecz o tym, kto bierze udział w Grze w Miasto i jak zostać jednym z graczy.

Tak wiele ma każdy z nas obowiązków na głowie, tak wiele spraw! Każdy dzień przynosi nowe trudności i wyzwania. Czy możemy wymagać od siebie, aby pomimo to znajdować czas i ochotę na angażowanie się w procesy kształtowania miasta?

Nie my pierwsi stawiamy takie pytanie. Już starożytni grecy szukali na nie odpowiedzi. I ta odpowiedź była dla nich raczej oczywista: współtworzenie wspólnoty uważali bowiem za najlepszą formę życia - we wspólnocie ludzie działają wspólnie dla wspólnego dobra. Arystoteles za najprzedniejszą ze wspólnot uważał polis, czyli miasto. Uczestnictwo w kształtowaniu miasta miało być nauką oraz drogą do doskonałości dla każdego obywatela. Tę aktywną społecznie postawę filozof próbował uchwycić, definiując człowieka jako zoon politikon - zwierzę polityczne.
Co więc z tymi, którzy angażować się nie chcieli? Wszystkich stojących 'z boku' nazywano idiotes, czyli po prostu idiotami. Idioci to ci, których nie interesował wspólny interes. To ci, których nie interesowało dobro miasta. Wraz z takim właśnie zarzutem, Sokratesowi podano do wypicia kielich cykuty...
Czegoś powinien nas przykład Aten nauczyć. Chętnie deklarujemy nasze kulturowe pokrewieństwo z demokracją ateńską - chcemy demokracji - zapominamy jednak, że jej warunkiem jest ciągła aktywność obywateli. Demokracja nie jest dla idiotów. I nie dla idiotów jest miasto.

Tam gdzie mowa o wspólnocie i zaangażowaniu, o jakimś zbiorze jednostek działających wspólnie, stykamy się z zagadnieniem konfliktu: konfliktu interesów pomiędzy tymi jednostkami. Pora odrzucić oświeceniowe utopie próbujące jasno wyznaczyć jakiś jeden wspólny cel czy interes publiczny. Nie ma takiego, a w każdym razie tu na ziemi nie jest możliwe wyartykułowanie go (co innego w Niebie). Przyjmijmy więc istnienie konfliktu jako niezbywalnej cechy współżycia ludzi, a także kształtowania miasta. Wymaga tego od nas praktyczna potrzeba.
Taka postawa skłania nas do opisu miasta za pomocą modelu Gry. Każda gra ma swoje zasady (co nie znaczy, że nie bywają one łamane) i swoich graczy (choć gracz graczowi nierówny). Zarówno gracze jak i zasady są historyczne, tzn. zmienne w czasie. A w grze, jak to w grach bywa, każdemu graczowi o to chodzi, żeby wygrać raczej niż przegrać.

Gra w Miasto zmieniała swoje zasady wielokrotnie. W każdych warunkach inne były możliwości działania, inne priorytety, inni rozgrywający. Z tej perspektywy warte prześledzenia są losy warszawskiej promenady - alei Na Skarpie.
Fakt, że Skarpa Warszawska jest kluczowym elementem stanowiącym o tożsamości miasta uświadamiano sobie od setek lat. To właśnie na skarpie powstało miasto, wzdłuż niej lokowano reprezentacyjne pałace wraz z ogrodami. Ale skarpy nie postrzegano jako całości - granicami pałacowych założeń skarpa podzielona była na szereg niezależnych fragmentów. Dopiero po poszerzeniu granic miasta i przejęciu części terenów magnackich możliwe było myślenie o niej jak o całości. Okazję tą wykorzystał w 1916 roku Tadeusz Tołwiński, nadając obszarowi skarpy wyjątkowo prestiżową, publiczną, rządowo-kulturalną funkcję oraz wytyczając aleję Na Skarpie. Koncepcja ta zdobyła sobie wielkie poparcie mieszkańców i władz. Była szeroko dyskutowana jako jedna z najatrakcyjniejszych wizji rozwoju stolicy. Niestety, zrealizowano ją tylko częściowo. Później, jeszcze w czasie wojny, warszawscy architekci stworzyli koncepcję Narodowej Akropolis – salonu stolicy, która nawiązywała do pomysłów przedwojennych. A dziś? Co takiego z aleją Na Skarpie stało się po wojnie, że obecnie mało kto jest świadomy jej znaczenia?
Rok 1949. W planach socrealistycznego Centralnego Parku Kultury i Wypoczynku nie było po tej alei nawet śladu, nazwa alei Na Skarpie nie padała. W zamian za to zniszczono ślady historycznych założeń ogrodowych, zrealizowano wielką oś eksponującą gmach KC PZPR, a część Alei Ujazdowskich otrzymać miała imię Józefa Stalina. Badający ten temat urbanista Andrzej Kiciński kwituje ów fakt krótko: „Być może jest to protest wobec przedwojennych pomysłów.” Być może... Przecież wszyscy urbaniści znakomicie znali tę koncepcję. Musieli ją znać. Mimo to ulegli presji jej wymazania. Takie bowiem były reguły Gry.

A jakie są te reguły dzisiaj?
Na każdym kroku widzimy, że pierwsze skrzypce odgrywa pieniądz – Inwestor, dla którego Władza nie stanowi symetrycznej przeciwwagi. Zresztą, czy w epoce postpolityki w ogóle jeszcze można tego od niej wymagać? Pora brać sprawy w swoje ręce. W Polsce z demokracją bywa różnie: demos, czyli lud nie zawsze bywa aktywny, oddając tym samym władzę Innym. Jedno jednak jest pewne: polskie społeczeństwo jest społeczeństwem otwartym. Otwarta jest także Gra w Miasto, a to znaczy, że każdy może spróbować zostać jej graczem.
Graczem liczącym się nie będę ja, nie będziesz Ty. Ale znaczącą rolę odegrać może grupa, wspólnota. Wielka może być siła inicjatywy obywatelskiej. Grupę trzeba jednak zgromadzić, grupie musi przyświecać wspólny cel. Dlatego jestem przekonany, że warunkiem podstawowym skutecznego działania na rzecz jakiejś wartości, także przestrzennej, jest przede wszystkim zakorzenienie jej w świadomości ludzi.

W sprawie alei Na Skarpie udało się wykonać ten pierwszy ruch. To była Nasza tura. Teraz czekamy na ruchy innych graczy, po nich ponownie przyjdzie nasza kolej. Gra w Miasto toczy się.

wtorek, 6 października 2009

Spacerownik SKARPA WARSZAWSKA



Zachęcam do nabycia czwartkowej Gazety Wyborczej, bo w niej dodatek specjalny: opracowany przez Jerzego S. Majewskiego Spacerownik SKARPA WARSZAWSKA. Autorzy zapowiadają wiele ciekawostek! A w niedzielę 11 października WSPÓLNY SPACER!!


Podwieczorek w Palmiarni

Debata: Skarpa - zielony salon Warszawy.


od lewej: Dariusz Bartoszewicz, prof. Krzysztof J. Jakubowski, Artur Filip, Jacek Skorupski, dr Krzysztof Domaradzki i Michał Wojtczuk

czwartek, 24 września 2009

po Śniadaniu...


Część uczestników debaty powędrowała aleją Na Skarpie...
(fot. Ula Setlak)


Śniadanie Na Trawie było bardzo udane. Mieliśmy ciekawe wykłady, ciekawą dyskusję i smaczne ciastka. Dziękuję tym, którzy zjawili się. Tych, którzy w Śniadaniu udziału wziąć nie mogli, zapraszam do zapoznania się z podsumowaniem Gazety Stołecznej.

Organizatorzy zapraszają na Podwieczorek na Trawie - spotkanie podsumowujące cały cykl Śniadań. Odbędzie się 8. października o godzinie 17:00. (Póki co nie wiadomo gdzie.)

czwartek, 10 września 2009

Po co nam parki?

12 września, godzina 12.00 – 14.00, Park Kultury
Referaty, które wygłoszone zostaną na sobotnim Śniadaniu na Trawie:
  • Jak i o co pytać przed rozpoczęciem projektowania? Parki w procesie projektowania opartego na wiedzy. Joanna Szczepańska
  • Kto bierze udział w 'grze w miasto' i jak zostać jednym z graczy? Artur Jerzy Filip

  • Po co komu Park? Beata J. Gawryszewska dr inż.

  • Perspektywa urzędnika: dla kogo tworzymy parki? Adam Grzegrzółka

poniedziałek, 7 września 2009

Śniadanie na Skarpie



Zapraszam do wzięcia udziału w Śniadaniu na Trawie, które w najbliższą sobotę odbędzie się na skarpie. Spotkanie ma formułę dyskusji z mieszkańcami, do której wstępem są krótkie prezentacje. Tym razem jedną z nich poprowadzę ja - na temat alei Na Skarpie i partycypacji społecznej w ogóle.

Przedstawiam temat mojego wystąpienia:

Kto bierze udział w 'grze w miasto' i jak zostać jednym z graczy.

Czy metody projektowe, którymi przez lata posługiwali się urbaniści, mogą być jeszcze dzisiaj efektywne? Czy mieszkańcy mogą liczyć na to, że zawsze znajdzie się ktoś, kto za nich pomyśli? Rzecz o tym, że partycypacja społeczna jest elementem funkcjonowania społeczeństwa otwartego i w tym sensie jest dzisiaj koniecznością.

strona urzędu miasta

środa, 2 września 2009

list od czytelnika - zdjęcia


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)

Ula przysłała trzy wykonane przez siebie zdjęcia. Wszystkie przedstawiają Park Rydza-Śmigłego. Takiej Skarpy, jak rozumiem, Ula by chciała: zielonej, trochę dzikiej, romantycznej, spacerowej, wyciszonej. Mi też marzy się taka rozmarzona Skarpa Warszawska.


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)


Skarpa Warszawska (fot. Ula Setlak)

Cieszy mnie bardzo, że już drugi wpis na tym blogu zawiera materiały nie przygotowane przeze mnie. Autor ostatnio publikowanego listu wyrażał niezadowolenie, że z całej tej dyskusji mieszkańców, którą gazeta ogłaszała i obiecywała, nic nie wyszło. Skończyło się na paru listach, a to za mało. Skoro jednak Stołeczna swoich stron nie może poświęcać tematowi Skarpy w takiej ilości jak byśmy sobie tego życzyli, to zapraszam serdecznie do takiego właśnie wykorzystania mojego bloga. Po to powstał!

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

list od czytelnika- koncepcja obywatelska

Do zawartych w niej pomysłów nie roszczę sobie żadnych pretensji i jeżeli jakiś „urbanista” zarobi na ich wykorzystaniu jeszcze mu postawię piwo w Qchni Artystycznej.

Ogólne założenia to: szerokość co najmniej cztery metry. Żadnych schodów. Spadki minimalne. Tak, żeby można się było na całej długości poruszać bez wysiłku wózkiem inwalidzkim. Kawiarnie (czyli budki z piwem) co 50 metrów. Również małe sklepy, galerie i co tam jeszcze w ilości nie odwracającej uwagi spacerowiczów od tego co ważne. Powinny to być obiekty podobne w zamyśle do tego co powstało na Skwerze Hoovera. Na część można ogłosić konkursy, Część zlecić do zaprojektowania wybranym sławom lokalnym i światowym. Może w końcu Ghery coś w Polsce zbuduje… Koniec i początek AnS powinny się znajdować nie gdzieś w krzakach, ale w miejscach uczęszczanych już teraz. No i najlepiej, żeby jej przebieg był jednocześnie jakąś metaforą. Jednolitość nawierzchni i oświetlenia. Ale już ławki i śmietniki powinna to być symfonią form. Bezpieczeństwo i porządek powinny być egzekwowane w takim standardzie jak w przejściach podziemnych przy Dworcu Centralnym 24 godziny na dobę. AnsS biegnie krawędzią skarpy a nie w oddaleniu od niej. Piesi, rowerzyści, jadący na rolkach są na AnS równorzędnymi partnerami. Ewentualne ekscesy (zbyt szybka jazda, nie zsiadanie z roweru kiedy tłum jest gęsty) powinny być moderowane przez Siły Porządku i Harmonii (straż miejska?). Poza szczytem spacerowo-turystycznym (nie wakacyjna pora roku, ranek, noc) AnS służyła by jako idealna ścieżka rowerowa przez tą część śródmieścia. Obecność tłumu (a jestem przekonany że ten tłum się będzie pojawiał jeżeli tylko AnS nie będzie się zaczynała w krzakach) będzie ograniczać możliwość jazdy na rowerze czy na rolkach.

Moja AnS zaczyna się za plecami Prusa. Tam jest co prawda władztwo Kościoła, ale w pasie czterech metrów od krawędzi skarpy nie ma tam żadnych zabudowań. Nie oddadzą? Obecna prezydent ma dobre stosunki z hierarchami. To tylko kilkaset metrów kwadratowych. Przechodzimy sobie na tyłach Tow. Świadomego Macierzyństwa i mamy piękny widok na ślimaka ul. Karowej. Piękny przykład secesji tak słabo widocznej w Warszawie. A teraz leżący zupełnie na uboczu.

Dalej idziemy na tyłach UW podziwiając widoczne za ogrodzeniem gmachy całkiem niewidoczne od strony Traktu Królewskiego. Na tym odcinku (do Browanrnej) sklepy i knajpy powinny się znajdować w niszach od strony Uniwersytetu. Przekraczamy Browarną i kontynuujemy spacer na tym samym poziomie, nie tak jak jest teraz. Aleja jest więc wcięta w Skarpę. Oczywiście teren pomiędzy Aleją a domami stojącymi przy Sewerynów musi być uporządkowany a śmietniki będące teraz jego główną ozdobą muszą być jakoś zakryte. Aleja biegnie dalej obok i poniżej istniejącej ul Bartoszewicza. Obecnie są tam schody którymi schodzi się do istniejącej kładki. Po jej przejściu trzeba się znowu wspinać do poziomu skweru na tyłach AM (muzycznej, nie medycznej).

Tymczasem Nasza Aleja powinna nad Tamką przebiegać na wysokości trochę mniejszej niż taras Pałacu Ostrogskich. I bliżej tych dwóch kamienic których ślepe szczyty doskonale nadają się do tego, żeby tam dobudować coś na długości 20- 30 m a ścieżkę poprowadzić środkiem tych dobudówek. To miejsce to spiętrzenie różnych stylów i epok. Jeżeli się tam dołoży jeszcze jakąś ekstrawagancję będzie tylko lepiej.

Po przekroczeniu Tamki Aleja biegnie po krawędzi skarpy, ale nie odsuwa się zbytnio od AM, więc i tak będzie słychać ćwiczących muzyków. Latem robią to przy otwartych oknach… Efekt jest niesamowity. Tu powinna być odnoga prowadząca do Instytutu Chopina. I znajdującego się w nim muzeum. Czy przewidziano wejście z poziomu skarpy? Pewnie nie. Szkoda. Instytut znalazł by się dzięki temu przy turystycznym trakcie i wielu turystów którzy inaczej by do niego nie dotarli mogło by zboczyć na chwilę z Alei i to muzeum odwiedzić.

Plac zabaw dla dzieci trzeba by trochę przesunąć, ale co zrobić z wąwozem prowadzącym do bramy w murze okalającym Siostrzyczki? Jak długo żyję nie widziałem, żeby z tej bramy ktoś korzystał. Ani nikt, kogo pytałem. Ale dobrze. Zróbmy tunel. Wjazd byłby o 100 na wschód a skwerek na tyłach AM połączył by się z ponurym laskiem na tyłach Sarpu w jeden park. Dobrze też by było coś postawić przy Kopernika naprzeciwko byłego Kina Skarpa. Teraz ta wyrwa tylko niepokoi.

Na tyłach Sarpu trzeba zmienić dwie rzeczy. Co najmniej. Zlikwidować ogrodzenie i umożliwić wchodzenie do pawilony wystawowego od strony Alei. W ten sposób wystawy odwiedzali by ci turyści, którzy inaczej w ogóle by nie dotarli w tą okolicę. No i sarpiana knajpa zyskała by nowych klientów. Po drugie to ogrodzenie na krawędzi. Niżej, tuż pod oknami Siostrzyczek (od strony Tamki) jest standardowa balustrada. Taka powinna być i tu. A Aleja powinna się znaleźć na tym samym poziomie co chodnik przy Alejach Jerozolimskich. Żeby nie było schodów!

Przez Jerozolimskie musi być przejście z sygnalizacją świetlną. Z priorytetem dla tramwajów oczywiście. Spacerowicze znajdą się tu na chwilę w strefie wielkomiejskiej. To przypomnienie, że to co widzieli wcześniej to jednak jest fragment metropolii a nie coś poza nią. Poza tym zobaczą perspektywę Mostu Poniatowskiego i MN, które też jest na uboczu i z Traktu Królewskiego nie ma powodu zbaczać w jego kierunku. A tu proszę, jak na wyciągnięcie ręki. Niestety samo Muzeum jest zawalidrogą gorszym niż Aleje. Trzeba by przynajmniej uszczknąć z jego terytorium pas czterech metrów żeby można było kontynuować spacer po skarpie. Ale najfajniej by było tę twierdzę pozbawić ogrodzenia i pozwolić nam spacerować pomiędzy czołgami. A nawet zrobić między nimi kawiarenkę. Niezwykłe miejsce. Może byłby to unikat na skalę UE?

Dalej wędrujemy po krawędzi. To co jest na tyłach MN i Giełdy trzeba by jakoś ucywilizować, nawet zabudować częściowo.Nad Książęca przechodzimy mostem wysuniętym na wschód. Istniejąca kładka może zostać, ale nie tędy powinna przebiegać główna droga. Powinna biec skarpą po drugiej stronie Muzeum Ziemi, a samo muzeum (znowu ukryte i peryferyjne) znalazło by się przy głównym trakcie jako jeszcze jedna z jego atrakcji. Razem z kamieniami których teraz zazdrośnie strzeże ogrodzenie. To już trzecie ogrodzenie, które bym rozebrał…

Dalej wędrujemy przez górny taras Parku Kultury i Wypoczynku który w tej chwili w ogóle nie przewiduje takiego kierunku wędrówki. W moim pomyśle AnS biegnie przez ten taras i przechodzi w drogę na tyłach Sejmu. Po czym na tym samym poziomie przechodzi nad Myśliwiecką mostem na stronę Jazdowa znowu nie zmieniając poziomu. Istniejąca kładka tyleż szkaradna co niewygodna powinna zostać unicestwiona.

Dalej przez Jazdów niemal w linii prostej docieramy do wykopu Trasy Łazienkowskiej który pokonujemy na tym samym poziomie prostym, nie wygiętym w łuk mostem (stara kładka może zostać, ale pewnie i tak zostanie rozebrana. A Aleja stała by się wschodnim tarasem Muzeum Historii Polski.

Teraz, dalej po krawędzi Skarpy docieramy do… tarasu Qchni Artystycznej dzięki czemu ten zasłużony zakład wychowawczy zamiast być na jakimś wygwizdowie trafia na główną promenadę, a monumentalne schody po których nikt prawie teraz nie chodzi nareszcie zyskały by uzasadnienie.

I tu najgorsze. Dalej po krawędzi skarpy docieramy nad Agricolę i…. znowu mostem przechodzimy nad ogrodem Botanicznym UW do Łazienek. To przejście musiało by być zamykane o tej samej porze co Park Łazienkowski. Aleja w tym miejscu by się rozwidlała i prowadziła w stronę Alej i w stronę kawiarni Na Rozdrożu. Ale za dnia spacerowicze docierali by aż do pomnika Szopena i Belwederu.

Belweder mógłby się stać ostatnią stacją traktu na skarpie. Głowy państw wolą od jego zatęchłych sal apartamenty w luksusowych hotelach, prezydent RP ma inną siedzibę. A w Belwederze jakieś muzeum? Jeszcze jedna atrakcja Łazienek? Wielki Książe Konstanty i Powstanie listopadowe? II RP i Piłsudski? Czas po 4 czerwca i dwaj pierwsi prezydenci? Jest o czym opowiadać. To muzeum mogło by być równie atrakcyjnie urządzone jak Muzeum Powstania, a miało by tą przewagę, że znajdowało by się w autentycznym gmachu związanym z wydarzeniami które prezentuje ekspozycja.

Tak więc spacer Aleją mógłby się zaczynać od zwiedzania Zamku Królewskiego, potem Muzeum Historii i Belweder na koniec. W miedzy czasie jakaś wystrzałowa prezentacja architektury polskiej w Sarpie, czołgi i samoloty i samo Muzeum Narodowe i Sejm, wyżerka gdzieś po drodze a to wszystko z dala od zgiełku miasta, wśród zieleni i w atmosferze jakby unoszenia się nad ziemią. Ja czegoś takiego w żadnej europejskiej stolicy nie widziałem . A znam ich wiele.

I to za małe pieniądze. Byle nie zabrakło determinacji miejskim politykom i nam, mieszkańcom Warszawy. Byle sprawa nie ugrzęzła wśród podchodów pomiędzy „urbanistami” i ich swarów o to który z nich piękniejszy.

Ale żeby nie było tak łatwo.

Mamy w Warszawie miejsce na trzy takie szlaki. Każdy inny.

Pierwszy to Trakt Królewski, coraz sensowniej urządzony chociaż przecięty przez Rondo Degaulle’a niestety. Może to rondo nie jest już potrzebne (bo się nie krzyżują tu dwie równorzędne ulice) choć palma musi pozostać tak czy inaczej.

Drugi trakt to nasza wymarzona Aleja na Skarpie.

A trzeci…. To nadwiślański bulwar od Młocin po Kępę Zawadowską przeznaczony dla pedestriali, rowerzystów i rolkarzy. Osiem metrów szerokości, asfalt, oświetlenie, knajpy, sklepy (byle nie za dużo).

No i te trzy trakty powinny być ze sobą połączone, żeby tworzyły jeden system.Jest się o co bić, jest o czym dyskutować.

Ale można oczywiście po kawałeczku, bez konsekwencji. Jak zwykle i byle jak. Jak z Placem Defilad.


Partia